Najczęściej zadawane pytania i odpowiedzi
do koncepcji opłaty obronnościowej
Czy opłata obronnościowa nie spowoduje ucieczki firm międzynarodowych z Polski?
W Polsce zainwestowało ok. 25 tysięcy zagranicznych inwestorów. Proponowana opłata obronnościowa objęłaby jedynie około 500 największych firm, czyli podmioty posiadające znaczącą przewagę korzyści skali nad mniejszymi konkurentami. Tak więc wprowadzenie opłaty poprawiłoby warunki konkurowania na rynku polskim i zachęciłoby mniejszych inwestorów zagranicznych do jeszcze większych inwestycji w Polsce, gdyż tu by się im łatwiej rozwijało biznes, a tych jest 50 razy więcej niż tych objętych opłatą.
Duże koncerny nie zrezygnują z rynku liczącego około 35 milionów konsumentów. Ich przewaga korzyści skali jest tak duża, że nawet po zapłaceniu opłaty, pomniejszonej o wartość podatku CIT, nadal zostałyby konkurencyjne na polskim rynku.
W USA w latach 1965–1970 podatek CIT dla najbogatszych wzrósł do ok. 50%. Pomimo tego, w okresie tym PKB USA wzrosło o 40%, nastąpił wzrost produktywności, dynamiczny wzrost produkcji oraz budowa silnej klasy średniej.
Czy nie będzie oporu ze strony Unii Europejskiej na wprowadzenie opłaty obronnościowej?
Kwestia regulacji podatkowych w Unii Europejskiej pozostaje po stronie Państw członkowskich. Ważnym jest to, aby te rozwiązania nie dyskryminowały żadnego kraju. Nasz projekt został skonstruowany jako rozwiązanie neutrale pod względem kraju pochodzenia kapitału, dotyczy zarówno polskich jak i zagranicznych firm, więc nie powinno być z tym problemu.
Jednak biorąc pod uwagę to, że opłatę płaciłyby największe koncerny europejskie i światowe mogą być naciski na Unię Europejską, aby zablokowała ten projekt. Stanowisko Unii w tej sprawie pokaże czy Polska jest krajem suwerennym czy kolonialnym.
Czy nie ma obawy, że firmy przerzucą koszty na konsumentów?
Ceny produktów zależą nie tylko od kosztów, lecz również od konkurencji na rynku. Jeżeli nie ma konkurencji lub jest ona słaba, ceny są wysokie. Jeżeli jest konkurencja – ceny są niskie. Opłata poprawi konkurencyjność mniejszych w stosunku do dużych, co może się przełożyć na większą efektywność gospodarki, a patrząc długofalowo – na niższe ceny.
Opłata dotyczy tylko dużych, nielicznych koncernów, które mają duże przewagi z tytułu korzyści skali. Można przypuszczać, że nie będą podnosić cen, zrezygnują z wysokich zysków, aby łatwo nie oddać rynku mniejszym podmiotom, które tej opłaty nie będą płaciły. Bo tak jak wspomniano wyżej, opłata zdecydowanie poprawi konkurencyjność i ograniczy powiększanie się monopoli.
Jak ustalono próg obrotu dla opłaty obronnościowej?
Ceny produktów zależą nie tylko od kosztów, lecz również od konkurencji na rynku. Jeżeli nie ma konkurencji lOECD zastosowało próg 750 mln euro przy ustalaniu zasad raportowania przez duże międzynarodowe grupy kapitałowe. Organizacja uznała, że przedsiębiorstwa osiągające taki obrót są podmiotami zdolnymi do przenoszenia zysków pomiędzy jurysdykcjami oraz stosowania agresywnej optymalizacji podatkowej.
Grupy te, ze względu na rozbudowane struktury międzynarodowe, sieci spółek zależnych oraz możliwość lokowania własności intelektualnej w rajach podatkowych, mają potencjał do sztucznego przesuwania zysków pomiędzy krajami.
Mając to na uwadze, przepisy OECD nakładają na te podmioty obowiązek dodatkowego raportowania podatkowego, w tym do przedstawiania informacji o wysokości obrotów osiąganych w poszczególnych krajach. Dane te mogą być wykorzystywane do wyliczania opłaty obronnościowej w Polsce.
Unia Europejska zastosowała próg obrotu 750 mln euro przy ustalaniu zasad podatku cyfrowego.
Fundacja proponuje objąć opłatą podmioty osiągające jeszcze większy obrót tj. 1 mld euro, gdyż firmy o takich obrotach na ogół mają dużą przewagę skali wynikającą z rozpoznawalności marki, sieci użytkowników, silnej kontroli dystrybucji i efektów monopolistycznych, a celem opłaty jest również podniesienie konkurencyjności na rynku. Poziom przychodów, świadczących o dominacji rynkowej nie jest równy dla wszystkich branż, ale uwzględnienie tego przy ustalaniu poziomu wysokości opłaty bardzo skomplikowałoby jej naliczanie, dlatego proponujemy taki jednolity, optymalny dla wszystkich poziom: 1 mld euro.
Czy wpływy z opłaty obronnościowej byłyby porównywalne z funduszami unijnymi?
Szacowane wpływy z opłaty obronnościowej mogą wynieść około 50 mld zł. rocznie. Dla porównania, roczna wartość środków otrzymywanych przez Polskę w ramach dotacji unijnych wynosi około 40 mld zł. Środki pochodzące z opłaty obronnościowej pozostawałyby w pełnej dyspozycji państwa i nie byłyby obwarowane dodatkowymi formalnościami, czy wytycznymi instytucji unijnych, jak ma to miejsce w przypadku funduszy europejskich, czyli sami możemy mieć jeszcze więcej niż z unii europejskiej.
Po co wprowadzać opłatę obronnościową, skoro Polska podpisała już umowę SAFE i będzie otrzymywać środki z tego programu?
Szacuje się, że wpływy z programu SAFE mogą wynosić około 180 mld zł rocznie. Jednocześnie, zgodnie z aktualnymi wytycznymi NATO, Polska zobowiązana jest do przeznaczania na obronność 5% PKB, co odpowiada kwocie około 200 mld zł rocznie, czyli tzw. SAFE zostałby szybko skonsumowany.
Czy nie warto skupić się na lepszym wydawaniu pieniędzy przez wojsko i lepszej organizacji, zamiast pozyskiwać więcej środków?
Potrzebne jest zarówno jedno, jak i drugie. Dzisiaj luka w CIT od zagranicznych korporacji szacowana jest na około 40 mld zł rocznie.
Jeśli państwo i wojsko będą miały świadomość, że Polska nie sięga po środki, które potencjalnie jej się należą, oraz nie podejmuje działań w celu uszczelnienia systemu podatkowego, to jednocześnie może brakować wystarczającej motywacji do lepszej organizacji i bardziej efektywnego wydawania pieniędzy publicznych.
Dlatego uszczelnienie systemu podatkowego oraz poprawa efektywności wydatkowania środków powinny być realizowane równolegle.
A jak ta opłata przełoży się na wzrost gospodarczy?
Największe globalne koncerny mają ekstremalnie wysoką rentowność, często powyżej 20%. Wynika to między innymi z efektu skali, rozpoznawalności marki, posiadanych patentów, sieci użytkowników, kontroli dystrybucji, efektów monopolistycznych.
To prowadzi do monopolizacji gospodarki ze szkodą dla wolnej konkurencji. A przecież w traktatach założycielskich Unii Europejskiej wskazano, że podstawą rozwoju gospodarczego jest równa i uczciwa konkurencja.
Wprowadzenie opłaty spowodowałoby, że mniejsze podmioty dostałyby swoją szansę w konkurowaniu z największymi graczami rynkowymi. To pobudziłoby ich motywację do rozwoju swoich firm, a duże podmioty też musiałyby się bardziej starać żeby zrekompensować opłaty i być nadal konkurencyjnym. W rezultacie pobudziłoby to wzrost gospodarczy.
Co w sytuacji kiedy, podmiot objęty opłatą współpracuje z innym podmiotem objętym opłatą? Czy wtedy opłaty będą się „nakładać”?
Opłaty płaci producent bądź dystrybutor, a nie konsument, i ewentualnie każdy z nich będzie płacił za siebie. W takim przypadku każda z tych firm dolicza opłatę 4% do swojego obrotu, co teoretycznie łącznie może dać około 6–7% .Jednak ta wartość nie zostanie przerzucona na konsumenta tylko zostanie pokryta z zysków koncernu gdyż gwarantem tego będą mniejsi konkurenci.
Mówmy jednak o globalnych koncernach, które mają dużą przewagę korzyści skali i dużo mniejsze koszty produkcji. Poza tym korzyści skali też się sumują na każdym etapie dodawania wartości.
Jednym z głównych celów tej opłaty jest działanie antymonopolowe w celu ograniczania zmonopolizowania polskiej gospodarki przez koncerny globalne i danie większej przestrzeni dla mniejszych polskich podmiotów. Warto tu zaznaczyć, że wartość dodana w Polsce, generowana przez mniejsze polskie podmioty jest często 2 razy większa w cenie produktu niż w przypadku zachodnich gigantów. A przecież suma wartości dodanej w Polsce to jest wartość polskiego PKB, co przekłada się na poziom średnich wynagrodzeń w kraju.
Celem tej opłaty jest, aby najwięksi nie kupowali u największych tylko u mniejszych, a duzi producenci nie sprzedawali przez największych, tylko przez mniejszych, co pozwoli na szybszy rozwój polskiej gospodarki i większy wzrost PKB.
Co z biznesami opartymi na franczyzie?
Jeżeli franczyzobiorcy są niezależnymi przedsiębiorcami to ich sprzedaż nie powinna się doliczać do obrotu franczyzodawcy.
Jeżeli wszystkie sklepy są własnością jednego przedsiębiorcy (nie franczyzobiorców) wtedy cały obrót sieci należy do jednego podmiotu i cały powinien być uwzględniony w podstawie opłaty.
Czy nie da się znaleźć rozwiązania, aby tej opłaty nie płaciły polskie firmy?
Niestety nie, gdyż nie zaakceptowałaby tego Unia Europejska. Mogłaby zarzucić dyskryminowanie zagranicznych podmiotów w Polsce, co jest w Unii niedozwolone.
Dziś szacuje się, że w Polsce luka z tytułu niepłacenia CIT-u wynosi ok. 40 mld zł, a niestety do tej pory nie znaleziono sposobu, aby te ogromne pieniądze pozostały w Polsce. Jak podkreślamy, nie chodzi tutaj tylko o kwestie fiskalne, ale również o poprawę konkurencyjności polskiej gospodarki.
Czy nas, Polaków, stać na to, aby darować najbogatszym koncernom tak duże pieniądze, kiedy Polska jest zadłużona na ponad 2 bln zł, a co roku to zadłużenie zwiększa się o 300 mld zł?
Dlaczego akurat 4 %?
Opłata ta wzorowana jest na tak zwanym podatku cyfrowym. Dla przykładu podatek cyfrowy we Francji wynosi 3%, w Austrii 5%, a w Turcji 7%.
Poza tym w Polsce najbogatsi obywatele płacą opłatę solidarnościową w wysokości 4%. Dlaczego więc najbogatsze koncerny zagraniczne miałyby takiej opłaty nie płacić, skoro to my finansujemy ich bezpieczeństwo w Polsce?
